Polskie siostry wchodzą na ambony

Od około dwóch dekad coraz częściej zakonnice prowadzą rekolekcje, dni skupienia, konferencje i warsztaty i jest to nowe zjawisko. – mówi s. Alojza Hornowska. Jak reagują na to novum wierni i księża?

- Jeszcze w latach 90. zakonnica przy ambonie była czymś niezwykłym – mówi s. Elżbieta Siepak z sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Od około dwóch dekad coraz częściej zakonnice prowadzą rekolekcje, dni skupienia, konferencje i warsztaty i jest to nowe zjawisko. – To znak czasu, obecnie kobiety włączają się w ewangelizację jako rekolekcjonistki i formatorki – zwraca uwagę loretanka, s. Alojza Hornowska, która od kilku lat posługuje w sanktuarium Matki Bożej Loretańskiej niedaleko Warszawy. Jak reagują na to novum wierni i księża?

Stare i nowe

- Już sam habit jest ewangelizacją – mówi s. Elżbieta Siepak ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia, która od lat pracuje w łagiewnickim sanktuarium i jest jego rzeczniczką prasową. Przytacza historię Australijczyka, który dziękował polskim zakonnicom, że noszą habity i w ten sposób są znakiem Boga w świecie, który o Nim zapomina.

Zakonnice zawsze ewangelizowały w Kościele, jednak sposoby ich posługiwania były ściśle określone – i ukryte. – Żeby wyciągnąć kobietę z prostytucji i umożliwić jej rozpoczęcie nowego życia, trzeba było najpierw ją ewangelizować – podkreśla s. Siepak, której zgromadzenie powstało w XIX w., a jego celem było i jest pomoc w zerwaniu z poniżającym zajęciem.

Zakonnice ewangelizowały więc w szpitalach, przytułkach, szkołach, ale przez wieki nie uczyły w szkołach choćby katechizmu, to było zadanie, zarezerwowane dla duchownych. Gdy w XIX w. matka Marcelina Darowska, założycielka Zgromadzenia Sióstr Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, którego zadaniem jest edukacja młodzieży żeńskiej, uznała, że katechizmu będą nauczać jej współsiostry, musiała stoczyć poważną walkę z oponentami z kościelnej hierarchii, tak wielkie było to novum i naruszenie monopolu. – Choć w dwudziestoleciu międzywojennym już bywały wyłomy w świadomości biskupów, np. biskup łódzki w latach 30. XX wieku zaprosił urszulanki do katechizowania w szkołach i do formowania katechetek. Więc zmiany szły – przypomina m. Jolanta Olech. Prawie sto lat później nikogo już nie dziwi siostra katechetka, ale początki nie były ani łatwe, ani oczywiste.

Urszulanka, matka Jolanta Olech, sekretarz Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych podaje statystyki: spośród blisko 18 tys. sióstr ze 105 zgromadzeń, działających w Polsce 2918 katechizuje i przygotowuje do sakramentów, obejmując swoją posługą blisko 450 tys. uczniów i studentów. Ponadto zakonnice prowadzą rekolekcje szkolne i wakacyjne, dni skupienia, duszpasterstwo powołaniowe, organizują grupy formacji duchowej, grupy biblijne, koła misyjne, oazy, KSM, Krucjatę Eucharystyczną, grupy związane z charyzmatem zgromadzeń – należy do nich ok. 41 tys. młodych osób.

- Nikt nas nie zapraszał, ale też nie było zakazów, była to odpowiedź sióstr na konkretne zapotrzebowanie, siostry podjęły tę pracę z przekonaniem i aprobatą, małymi krokami, które ułatwiają zmiany i mają też konkretne osiągnięcia – mówi m. Olech, należąca do Zgromadzenia Serca Jezusa Konającego, które znakomicie formuje kobiety. Zdaniem urszulanki stało się to możliwe dzięki dalekosiężnej wizji Prymasa Stefana Wyszyńskiego, na polecenie którego Konferencja Episkopatu powołała szkołę dla formatorek zakonnych, przełożonych, ekonomek i administratorek i polecił zakonnicom kształcić się, dał impuls w kierunku podnoszenia kwalifikacji i otworzył dla kobiet wydziały teologiczne. Dzięki temu już w latach 60. ubiegłego wieku na studia teologiczne KUL poszła duża grupa zakonnic. Ale studiowały też psychologię, pedagogikę, historię. – Ponad połowa z nas ma studia wyższe – podkreśla m. Olech.

Zupełnie nowe wyzwania

- Pięć lat temu matka przełożona wydała mi i mojej współsiostrze misję do posługi w rekolekcjach – mówi s. Alojza Hornowska ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Loretańskiej, która posługuje w sanktuarium Matki Bożej Loretańskiej niedaleko Warszawy. Siostra Alojza ukończyła teologię na Akademii Teologii Katolickiej, wcześniej przez wiele lat była katechetką, ma odpowiednie kwalifikacje, ale prowadzenie rekolekcji i wygłaszanie konferencji dla świeckich było dla niej zupełnie nowym wyzwaniem. Musiała pokonać wewnętrzne bariery. – Byłam bardzo nieśmiała, trudno było mi stanąć przed ludźmi i mówić, ale doświadczyłam, jak bardzo łaska otwiera, Bóg przygotowuje do posługi na rekolekcjach.

Celem jej Zgromadzenia jest apostolstwo poprzez słowo drukowane i środki masowego przekazu, oraz praca z młodzieżą. Loretanki prowadzą wydawnictwo, wydają też czasopisma i tak realizują swój charyzmat, ale niespodziewanie pojawiły się nowe potrzeby i na nie odpowiedziały. Siostry współpracują z ojcami sercanami, którzy mają w pobliżu klasztor, bez tego ich posługa byłaby niemożliwa, a one podjęły się ról, które są w stanie spełnić. Napływ wiernych potwierdza, że właściwie odczytują znaki czasu.

Jakie są tematy głoszonych konferencji? – Siostry Alojza i Daria ustalają to wnioskując z własnych doświadczeń i kontaktów z wiernymi. Dzięki temu wiedzą, jak bardzo uczestnicy, zwłaszcza małżeństwa, potrzebują dialogu, a także rekolekcji z uzdrowieniem wewnętrznym, gdyż dzisiejsi ludzie są bardzo zranieni. Przynajmniej jedna seria konferencji w ciągu roku poświęcona jest cierpieniu, jedna odpoczynkowi z Panem Bogiem i te rekolekcje są dłuższe, trwają cztery dni i skierowane są do rodzin. Minimum raz do roku odbywają się rekolekcje maryjne, choć Matka Boża obecna jest we wszystkich rekolekcjach i konferencjach, bo wszystko odbywa się w sanktuarium maryjnym – tłumaczy loretanka. – My mamy podprowadzić uczestników do Maryi, Ona poprowadzi ich dalej do Jezusa, taka jest nasza rola – służebna. Ale najważniejsza jest łaska, którą daje Pan i otwartość ludzi na Ducha Świętego – mówi s. Alojza. – W centrum konferencji jest Słowo Boże, które bardzo człowieka dotyka i leczy.

Uczestnicy przyjeżdżają z całej Polski, nieraz z daleka, z Gdańska, Krakowa czy Suwałk na weekend, a siostry są zdziwione zaangażowaniem i wysoką frekwencją: w rekolekcjach uczestniczy od trzydziestu do siedemdziesięciu osób. Zaskoczeniem dla zakonnic jest także dynamiczny rozwój Rodziny Loretańskiej, do której należy ok. pięć tysięcy osób świeckich. – To jakiś fenomen, nigdzie się nie „reklamujemy”, nie ma informacji w mediach, a jest stały napływ nowych członków. Jeden drugiemu ludzie przekazują sobie, nieraz dowiadują się z Internetu, że można zostać członkiem Rodziny, że trzeba ofiarować się Matce Bożej. Ludzie szukają tematu, który ich interesuje, znajdują odpowiadające im rekolekcje i przyjeżdżają, a ponadto – mówi s. Alojza – ludzie mają potrzebę poczuć się w rodzinie, bo czują się bardzo samotni. Pragną być w rodzinie, tak jak w Rodzinie Radia Maryja.

Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach od ponad dwóch dekad jest dynamicznym ośrodkiem ewangelizacyjnym na skalę globalną, prowadzonym przez zakonnice z olbrzymim rozmachem. Co roku przybywa tu około 2 mln pielgrzymów z najbardziej oddalonych krajów świata, przeważnie ze swoimi duszpasterzami, ale w klasztorze i miejscu spoczynku św. Faustyny chcieliby otrzymać dodatkowy przekaz. Przybysze spotykają się z siostrami, które w językach: polskim, angielskim, francuskim, włoskim, niemieckim, węgierskim, słowackim, opowiadają o Bożym Miłosierdziu i skromnej zakonnicy, która przekazała orędzie Jezusa.

Siostry prowadzą też stałą formację duchową apostołów Bożego Miłosierdzia, która ma ściśle określony program, realizowana jest w kilku językach dla członków i wolontariuszy z osiemdziesięciu ośmiu krajów zrzeszonych w Stowarzyszeniu Apostołów Bożego Miłosierdzia „Faustinum”. – Zapotrzebowanie na formację jest ogromne, świeccy chcą gdzieś przynależeć, żyć w klimacie konkretnej duchowości, a przez to wzrastać; widzimy, jak wielki jest głód duchowości i zapotrzebowanie na formację – mówi s. Siepak. – Wiernym nie wystarczy odmawianie Koronki do Miłosierdzia Bożego, oni chcą głębiej poznawać Boga w tajemnicy miłosierdzia i nią żyć na co dzień, iść w tym kierunku, w jakim Pan Bóg od wewnątrz pociąga ich dusze. Tak stają się apostołami Bożego Miłosierdzia – dodaje.

Łagiewniki to także prężne centrum wydawnicze i medialne, zakonnice prowadzą własne Wydawnictwo Misericordia i od ponad trzydziestu lat redagują kwartalnik „Orędzie Miłosierdzia”, poświęcony rozpowszechnianiu tajemnicy największego przymiotu Boga i dziedzictwa duchowego św. Faustyny.

W Wielkim Poście co tydzień w sanktuarium odbywają się rekolekcje i dni skupienia, na które przybywa pięćdziesiąt do osiemdziesięciu osób, a ilość tę ogranicza „pojemność” lokalowa sanktuarium i miejsc noclegowych, jakimi siostry dysponują. Osobnym działem ewangelizacji jest praca z młodymi, która na większą skalę rozpoczęła się wraz z przygotowaniami do Światowych Dni Młodzieży, których patronką była św. Faustyna. Spotkania są kontynuowane każdego 22. dnia miesiąca: dla młodzieży głoszone jest Słowo, jest Adoracja, na koniec organizowane jest spotkanie przy herbacie. Młodzi mają swoja grupę muzyczną i profil na Facebooku.

W Łagiewnikach prowadzone są też warsztaty muzyczne, sanktuarium przyciąga twórców: ludzi pióra, malarzy, kompozytorów, filmowców, którzy, zainspirowani Bożym Miłosierdziem, tworzą piękne dzieła. – Poprzez sztukę idzie wspaniały przekaz orędzia Miłosierdzia do ludzi, którzy nie zawsze przychodzą do kościoła – mówi s. Siepak. Nie tylko ludzie sztuki, także naukowcy, katecheci czy pedagodzy są zafascynowani Bożym Miłosierdziem i Jego Apostołką, co wyraża się m.in. w organizowaniu sympozjów teologicznych, kongresów czy różnego rodzaju konkursów w szkołach i parafiach, cieszących się ogromnym powodzeniem. W tych działaniach także uczestniczą siostry.

Ogromną "działką" i narzędziem ewangelizacji, wykorzystywanym niezwykle skutecznie przez siostry są media elektroniczne, za pomocą których można dotrzeć do jak najszerszego kręgu odbiorców. Na stronę Faustyna.pl prowadzonej w siedmiu językach dziennie wchodzi ponad jedenaście tysięcy osób. Z transmisji on line korzysta dziennie ponad cztery tysiące użytkowników, a do modlitwy w Godzinie Miłosierdzia i Koronki włącza się przez rozgłośnie radiowe ćwierć miliona słuchaczy. Na tej samej stronie jest zakładka Koronka 24/24, Koronka za konających – tu można zgłosić prośbę o modlitwę za osoby umierające, a pomoc modlitewna przychodzi nieraz po dwudziestu sekundach. W akcji losowania rocznych świętych patronów tylko w pierwszym miesiącu tego roku wzięło udział sto dwadzieścia tysięcy osób. Bardzo chętnie czytane są świadectwa. – Rocznie udzielam około stu wywiadów. Nie robimy już specjalnych statystyk dla naszych dzieł, szkoda czasu – podsumowuje rzeczniczka prasowa Łagiewnik.

Siostry nie ograniczają jednak swojej działalności do Łagiewnik, jeżdżą po parafiach, szkołach, więzieniach, by głosić orędzie Miłosierdzia. Czynią to nie tylko siostry w Łagiewnikach, ale także w innych sanktuariach Bożego Miłosierdzia i św. Faustyny i klasztorach Zgromadzenia: w Warszawie, Płocku, Toruniu, Łodzi, Świnicach Warckich, Kiekrzu, Rzymie, Bostonie, Waszyngtonie, Pietropawłowsku w Kazachstanie, na Kubie, w Brazylii, na Ukrainie, Słowacji i w Czechach.

Apostolinka s. Anna Maria Pudełko ma tak wiele zaproszeń na rekolekcje, wykłady i warsztaty, że już wszystkie terminy na bieżący rok są zajęte, kolejne ma w 2019. Zakonnica należy do Instytutu Królowej Apostołów dla Powołań i jej przygoda z rekolekcjami dla kobiet rozpoczęła się dwanaście lat temu i wynikła z charyzmatu wspólnoty – prowadzenia duszpasterstwa powołań. Współpracując z siostrami paulistkami, a później z Uczennicami Boskiego Mistrza zaczęła głosić konferencje o kobiecości, wychodząc od postaci ze Starego i Nowego Testamentu oraz podejmując tematy, dotyczące wyborów życiowych: tożsamości, seksualności, relacyjności, piękna, macierzyństwa – wszystkiego, jak się okazało, co jest ważne dla uczestniczek.

Trzy lata temu naczelna portalu Stacja7.pl Aneta Liberacka zaproponowała s. Pudełko nagranie refleksji na temat Litanii Loretańskiej (później tajemnic różańca), żeby przybliżyć Maryję współczesnym kobietom i żeby w Matce Jezusa odkryły wzór i inspirację. Powstały dwa cykle zatytułowane „Taka jak Ty” (od trzech do osiemnastu tys. wejść), później na ich podstawie wydano dwie książki i kolejne audiobooki. – Jest to moja życiowa synteza treści, które są owocem modlitwy, studium, doświadczenia życiowego i spotkania z wieloma kobietami – mówi s. Pudełko. I dodaje, że współczesnym kobietom nie wystarczą propozycje kolorowych magazynów, one chcą przeglądać się w oczach Boga, odkrywać, jaki jest wobec nich zamysł Stwórcy.

Zakonnica jeździ po Polsce, głosi konferencje, organizuje warsztaty, na których w małych grupach uczestniczki zastanawiają się nad swoimi relacjami z Bogiem i bliźnimi. Tych konferencji jest kilka rocznie, przyciągają od stu do trzystu uczestniczek, w tym roku będzie ich około dziesięć. – Podziwiam piękne efekty, fakt, ile kobieta ma w sobie zasobów, jak rozkwita, otwiera się na łaskę – mówi s. Pudełko.

Bardzo owocną inicjatywą okazały się Diecezjalne Dni Kobiet, cieszące się wielkim powodzeniem. Od pięciu lat organizują je kierownik oddziału łowickiej edycji „Gościa Niedzielnego” Agnieszka Napiórkowska i s. Pudełko. Do Skierniewic przybywa około pięćset uczestniczek w różnym wieku, które słuchają konferencji, dotyczących formacji ludzkiej, społecznej i duchowej, później modlą się na Eucharystii, odprawianej przez bp. łowickiego Andrzeja Dziubę. – Ten pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, o czym świadczy fakt, że z roku na rok bierze w nim udział coraz więcej uczestniczek, gdyż trafia w ich potrzeby. Inicjatywa została już przejęta także w innych diecezjach – mówi s. Pudełko. Drugim wydarzeniem, związanym z Dniem Kobiet, jest pielgrzymka do któregoś z diecezjalnych sanktuariów maryjnych, w tym roku odbędzie się w Dzień Matki, 26 maja.

Siostry Apostolinki od ponad dziesięciu lat głoszą rekolekcje wielkopostne i adwentowe szkolne i parafialne, szczególnie dla dzieci i młodzieży, a także dla dorosłych i akademickie. – Jest to dla nas pozytywne doświadczenie i księża proboszczowie często wyrażają swoją wdzięczność właśnie za takie kobiece, matczyne podejście do dzieci, młodych czy parafian w pełnionej posłudze rekolekcyjnej. Z racji swojego charyzmatu jesteśmy także obecne w mediach (Radio, Internet, portale społecznościowe, youtube), aby na wszelkie możliwe sposoby głosić Dobrą Nowinę o powołaniu – mówi s. Anna Maria.

Spotkania formacyjne, adresowane specjalnie do kobiet, ale nie tylko, prowadzą siostry z wielu zgromadzeń. – Są to spotkania, rekolekcje dla dorosłych, dla samotnych, dla małżeństw, grupy pogłębiania wiary, biblijne, modlitewne, różnego rodzaju forum dla młodzieży starszej i młodszej, warsztaty np. teatralne, muzyczne czy malarskie – mówi m. Olech. Pomysłowość sióstr jest ogromna. Zakonnice odważnie i skutecznie weszły w świat mediów elektronicznych. Strona poświęcona św. Urszuli Ledóchowskiej, założycielce Zgromadzenia ma już 5 tys. polubień. Zakonnice ewangelizują na 536 stronach WWW, 411 na Facebooku, 26 zakonnic jest na Twitterze, 35 prowadzi blogi. Wszystko po to, żeby dotrzeć do najszerszego grona odbiorców – podkreśla m. Olech.

Trzeba było się przełamać

Siostry nie ukrywają – na początku swej posługi spotykały się z trudnościami dwojakiego rodzaju. Z jednej strony musiały podważyć stereotypy i księżowski sceptycyzm. W jednym ze zgromadzeń krąży opowieść, jak zasłużony starszy ksiądz, gdy dowiedział się, że do parafii przyjechała zakonnica głosić konferencje, nie potrafił ukryć wzburzenia. Kobieta na ambonie! Koniec świata! – powiedział i do końca pobytu siostry w parafii nie przychodził na wspólne posiłki. Naprawdę cierpiał.

S. Pudełko spotkała się z postawą typu „czego też kobieta może mnie nauczyć?” Ale jeśli konferencje są dobrze przygotowane, przemodlone, nawet jeśli na początku nastawienie księdza jest sceptyczne, jego postawa się zmienia. Od kilku lat tego doświadczam – aprobaty dla faktu, że kobieta ma coś istotnego do powiedzenia – mówi apostolinka.

Rozmówczynie KAI zgodnie twierdzą, że obecnie podejście księży do kobiecego apostolatu bardzo się zmieniło. – Księża reagują coraz lepiej, bo widzą owoce naszej posługi – mówi s. Siepak. Przytacza opinię duchownego, który po wygłoszonej konferencji podszedł do niej i stwierdził, że siostry mają autentyczny dar. – Jak wy mówicie o miłosierdziu, ludzie was słuchają. – Coś w tym jest – mówi rzeczniczka Łagiewnik. Gdy o miłosierdziu Boga mówi kobieta, łatwiej to trafia do słuchaczy.

- Czasem zastanawiam się, czy kobiety, choćby konsekrowane, powinny to robić – mówi s. Hornowska. Ale dodaje, że to dobrze, że w Kościele wybrzmiewa dziś także spojrzenie kobiece, bo wcześniej było wyłącznie męskie. Loretanka przyznaje też, że ta nowa rola to wielkie obciążenie i odpowiedzialność, bo przyjeżdżają ludzie z różnych stron kraju i jest w nich wielki duchowy głód i coraz więcej ludzi odkrywa w sobie potrzebę głębszego kontaktu z Bogiem. Ci ludzie mają bardzo wielkie oczekiwania. I trzeba stanąć przed osobami, których nie znasz, być może widzisz ich pierwszy i ostatni raz w życiu, ale wiesz, że masz misję, potwierdzoną obiektywnie przez Kościół. – Doświadczam wielką łaskę Bożą i to mnie utwierdza, że Pan Bóg tego chce – dodaje loretanka.

Ale siostry przyznają, że same też musiały przełamać własny wewnętrzny opór. Siostra Siepak opowiada, że gdy była profeską, rektor seminarium tarnowskiego zaproponował jej poprowadzenie dni skupienia dla trzystu kleryków. Broniła się, tłumaczyła, że nigdy dla nikogo nie prowadziła dni skupienia, a co dopiero dla kleryków. Przełamała się, pojechała i po latach spotkała księdza, który wówczas był na II roku i powiedział jej, że dzięki konferencjom, których wysłuchał, tak zafascynował się św. Faustyną, że napisał o niej doktorat. A od tego czasu minęło ponad dwadzieścia lat.

- W czasie rekolekcji posługuje dwóch ojców, mają tak wiele spowiedzi do wysłuchania – mówi s. Hornowska. Gdyby podjęli wszystkie zadania, byłoby to niemożliwe. Zakonnice i duchowni uzupełniają się i dzielą posługą. – Potrzebujemy dwugłosu – stwierdza s. Pudełko. Od początku Kościół jest męski i żeński i wtedy wybrzmiewa pełnia. – Oczywiście, nie zastąpimy kapłanów, my mamy swoje miejsce, oni mają swoje miejsce. Ale możemy robić coś więcej niż gotować w kuchni i podawać do stołu – stwierdza s. Siepak.

Alina Petrowa-Wasilewicz / Warszawa

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama