Nie odmładzajmy św. Józefa. On był starcem

Święty Józef nie pasuje do współczesnego męskiego wzorca. Dziś raczej byłby petentem opieki społecznej, bez większych szans na odegranie „głównej roli życia”. A jednak Franciszek nazywa św. Józefa „ukochanym ojcem, ojcem czułości, twórczej odwagi, robotnikiem”. Jakie dylematy postawiło przed nim życie?

Pierwsza wzmianka o Maryi w Ewangeliach według św. Mateusza i św. Łukasza dotyczy czasu, gdy była już zaręczona z Józefem. Ewangeliści nie zajmują się okolicznościami tego wydarzenia ani tym, co je poprzedziło. 

Inaczej jest z Protoewangelią Jakuba, która obszernie opowiada o wyborze Józefa na męża Maryi. Niektóre wątki tej narracji weszły jako trwały element do pobożności chrześcijańskiej, inne zaś, z czasem po prostu niezrozumiałe – zostały pominięte.

Protoewangelia Jakuba powstała najpóźniej w drugiej połowie II wieku, czyli stosunkowo wcześnie, i jest bardzo prawdopodobne, że przechowała okruchy rzeczywistej pamięci o osobach i wydarzeniach związanych z dzieciństwem Jezusa. Większość zawartych w niej informacji ma na pewno charakter legendarny, ale trzeba mieć na uwadze fakt, że dobra legenda nie jest wymysłem fantazji, lecz wyrasta z tego, co ludzie zapamiętali i co zapadło w ich sercach, co wzbudzało emocje.

Kiedy Józef poznał Maryję?

Prawdopodobnie św. Józef był wśród przybyłych na obrzęd „bat micwa”, czyli „córka przymierza”. W tamtych czasach był to zwyczaj, który towarzyszył osiągnięciu wieku 12 lat przez dziewczęta. Protoewangelia Jakuba mówi, że po osiągnięciu dwunastu lat losy Maryi zostały powierzone arcykapłanowi Zachariaszowi, który modlił się w Jej sprawie.

Zachariasz, na polecenie anioła Pańskiego zwołał wdowców, a każdy z nich przyniósł różdżkę. W czasie omawianego obrzędu, gdy nie było jeszcze mowy o zwiastowaniu, Józef został naznaczony opiekunem Maryi. Znakiem od Boga była gołębica, która miała siąść na głowie starca.

Zgoda Józefa nie była jednak natychmiastowa. Protoewangelia Jakuba utrzymuje, że Józef był wdowcem mocno posuniętym w latach i miał dzieci z pierwszego małżeństwa. Tak nawet mówią o nim słowa kolędy, które przetrwały do naszych czasów: „a Józef stary, a Józef stary Dziecię pielęgnuje”. Jednak ostatecznie zgodził się przyjąć wolę Bożą i był to pierwszy etap zaślubin. W tamtych czasach bowiem małżeństwo zawierano w dwóch etapach. Pierwszym z nich były zaręczyny, czyli „oddzielenie” dziewczyny dla określonego mężczyzny. Dopiero po roku następowały zaślubiny, które łączyły się z przejściem małżonki do domu męża. Zwiastowanie nastąpiło właśnie w czasie, gdy oboje narzeczeni byli już po zaręczynach, ale dopiero oczekiwali na zawarcie małżeństwa, będąc zobowiązanymi do dochowania sobie wierności.

Zwiastowanie

Maryja została wybrana i przeznaczona do spełnienia słów zapowiadających niezwykłe wejście Boga w dzieje ludzkości. Na tym tle można właściwie zrozumieć pytanie: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?”.

Nie jest to pytanie „czy”, lecz „jak”, bo po ludzku biorąc, zapowiedź nie ma szans się spełnić. Maryja nadmienia: „epeì ándra ou ginōskō”, „skoro nie znam męża”. Czasownik „ou ginōskō” to wierny grecki odpowiednik wyrażenia semickiego, co świadczy o jego autentyczności. Rzeczownik „anēr”, tak samo jak hebrajskie słowo „iš”, ma dwa znaczenia: „mężczyzna” i „mąż”; czasownik „ginōskein”, odpowiednik hebrajskiego „yād‘a”, znaczy „poznać”, a tutaj odnosi się do najbardziej subtelnej odmiany „poznania”, jaką jest intymne współżycie mężczyzny z kobietą. Maryja deklaruje dziewiczą czystość – stan, którego nie zamierza zmieniać.

Odpowiedź anioła wskazuje niezwykłą drogę wyjścia z tej sytuacji: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym”.

Gdy Maryja opowiedziała Józefowi o tym, co przeżyła, ten postanowił ją oddalić potajemnie, czyli de facto unieważnić plan zaślubin. I na tym polegała „sprawiedliwość” Józefa, bo nie wystąpił przeciw Maryi z oskarżeniem i jej nie potępił, wystawiając, na zwyczajowe w ich czasach, ukamienowanie.

„Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów. A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie” /Mt 1,20-24/.

***

Te i inne historie podaje ks. prof. Waldemar Chrostowski w książce „Święta Rodzina”, Wydawnictwo Biały Kruk 

więcej o książce ks. prof.Waldemara Chrostowskiego "Święta Rodzina", Wydawnictwo Biały Kruk

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama