Ks. prof. Calabrese: w posłudze katechety chodzi o przekazywanie życia wiarą

Włoski model katechizacji jest odmienny od polskiego, jednak wyzwania są podobne. Należy do nich skupienie się na przekazywaniu wiary, a nie tylko wiedzy intelektualnej, a także pytanie, jak dotrzeć do młodzieży, mówiąc językiem zrozumiałym dla niej

 „Przekaz wiary jest misyjnym obowiązkiem wszystkich wierzących” – mówi ks. prof. Gianfranco Calabrese. W rozmowie z KAI wikariusz biskupi ds. głoszenia Ewangelii i ewangelizacji archidiecezji Genua we Włoszech wskazuje na wagę dokumentu papieża „Antiquum ministerium” nt. urzędu katechety i przypomina, że jest to posługa połączona z chrztem świętym. „Na pewno widać w tym dokumencie dużo uwagi skierowanej na Kościół, w którym będzie coraz mniej księży i w którym dużo większą rolę będą odgrywać świeccy. Ale widzę w tym wszystkim także powrót do dynamiki Kościoła starożytnego” – zaznacza.

Piotr Dziubak (KAI): Co nowego wnosi opublikowany w styczniu br. list apostolski w formie motu proprio „Antiquum ministerium” nt. posługi katechety? Jak to wyglądało wcześniej?

Ks. prof. Gianfranco Calabrese: Wcześniej ze względu na konieczność katechezy na poziomie podstawowym katecheta był wybierany przez proboszcza albo przez księży. Do prowadzenia katechezy potrzeba było dużo ludzi. Katecheci musieli się zaopiekować wskazanymi grupami. To miało i ma swoje ograniczenia. Często były to osoby pełne dobrej woli, które niestety nie miały odpowiedniego przygotowania do przekazywania prawd wiary. Mimo wszystko katecheci poświęcali mnóstwo swojego czasu i wysiłku, żeby katecheza mogła być prowadzona w parafiach i wspólnotach. Innym problemem była bardzo duża rotacja katechetów. Będąc proboszczem, doświadczałem często sytuacji, że ktoś zaczynał katechezę na początku roku szkolnego, a ktoś inny kończył. Rotacja była wynikiem dużego obciążenia pracą, brakami w przygotowaniu, a czasami też brakiem głębszej motywacji do dalszego prowadzenia katechezy.

KAI: Od kilkunastu lat zajmuje się Ksiądz katechezą w Genui. Co dokument papieża Franciszka zmienia w waszej archidiecezji w kwestii posługi katechety?

- Istnieje przede wszystkim potrzeba doprecyzowania i konkretyzacji treści tego dokumentu. Na pewno nie wszyscy katecheci, których jest naprawdę dużo w diecezjach, otrzymają formalnie posługę katechety. Otrzymanie tej posługi to nie tylko wybór, ale także konkretna formacja. Trzeba poczekać na konkretne wskazówki ze strony biskupów, którzy muszą doprecyzować jaką formację powinni przejść kandydaci na katechetów, żeby móc otrzymać tę posługę. Następnie propozycje ze strony episkopatów będą musiały zostać przeanalizowane przez watykańską Kongregację ds. Edukacji Katolickiej, żeby proces kształcenia katechety był w miarę jednolity dla całego Kościoła, ale też musi uwzględnić lokalną specyfikę. Inna sytuacja jest we Włoszech, inna we Francji, a jeszcze inna w Polsce. Dla mnie obecnie jest bardzo ważne to, że w naszej archidiecezji rozpoczęliśmy już realizację programu formacji katechetów.

KAI: Jak zatem wygląda formacja katechetów w waszej archidiecezji?

- Kiedy zostałem dyrektorem biura katechetycznego w Genui, zauważyłem dość duży dystans pomiędzy dobrymi chęciami kandydatów a przygotowaniem merytorycznym. Szukaliśmy optymalnego rozwiązania, aby ludzie którzy ofiarowali część swojego życia w służbie parafii najlepiej realizowali posługę katechety. Zdecydowana większość katechetów w naszej diecezji to nie osoby duchowne, ale matki, kobiety prowadzące gospodarstwa domowe i realizujące się zawodowo. One właśnie poświęcają swój wolny od obowiązków czas dla parafii. Mimo ich dobrych chęci i zaangażowania, okazało się, że formacja w wielu przypadkach była konieczna.

Nasz program kształcenia katechetów opiera się na czterech etapach. Na początku roku szkolnego, zwykle pod koniec września, organizujemy czterodniowe spotkania dla wszystkich katechetów dotyczące formacji osobistej, duchowej i w jaki sposób przekazywać wiarę dzieciom i ich rodzicom. Drugi etap, zazwyczaj w styczniu albo w lutym, ma charakter bardziej metodologiczny. Jego celem jest opanowanie języka przekazu wiary. Trzecim etapem są laboratoria, które odbywają się już w dekanatach. Wraz z moimi współpracownikami rozmawiamy o podstawowych dokumentach Kościoła. Potem zawsze ma miejsce praca w grupach. Przede wszystkim zależy nam, aby katecheci umieli współpracować ze sobą. Czwarty etap, zazwyczaj w czerwcu, to trzydniowa letnia szkoła, która pozwala na pogłębienie refleksji nad życiem liturgicznym i jak uczyć dzieci gestów miłosierdzia. Rano mamy wykłady, a po południu pracujemy w grupach. Liczba uczestników jest ściśle określona.

Obecnie oczekujemy dalszych sugestii ze strony Konferencji Episkopatu Włoch. Ponadto staramy się rozwijać i umacniać współpracę katechetów z Instytutem Nauk Religijnych. Chodzi o umożliwienie im udziału w wykładach np. z biblistyki, z teologii dogmatycznej, czy teologii moralnej. Katecheta może zapisać się na jeden lub kilka przedmiotów, które go interesują.

KAI: Katecheci są w bardzo różnym wieku, od studentów po osoby na emeryturze. To duża różnica i w przygotowaniu i doświadczeniu życiowym…

- Naturalnie musimy się starać o budowanie wspólnej platformy. Włoski kryzys wiary wyraża się inaczej niż w Polsce. A znam dość dobrze polską sytuację, mam w Polsce wielu przyjaciół i wiem, jak to u was wygląda. Większość naszych katechetów to osoby już starsze, ale muszę też podkreślić, że systematycznie rośnie liczba czterdziestolatków.

Przede wszystkim naszym celem jest wzmocnienie relacji pomiędzy duszpasterstwem młodzieży a katechizacją. Dlatego katechezy dla młodzieży raczej nie powinny prowadzić osoby po 60. czy 70. roku życia, gdyż różnica wieku, doświadczeń i to co zeń wynika jest zbyt duża. Staramy się pozyskać jak najwięcej osób, które ze względu na wiek są w najintensywniejszym okresie zawodowym. Katecheza zazwyczaj odbywa się w ciągu tygodnia, co rodzi problemy z dyspozycyjnością tych osób. Dlatego coraz więcej parafii organizuje katechezę w niedzielę.

We Włoszech próbuje się organizować katechezę w stylu katechumenatu, włączając do tego rodziny. Poprzez angażowanie rodziny z dziećmi do niedzielnej katechezy tworzy się pewna ciągłość pomiędzy liturgią eucharystyczną a katechezą. We Włoszech często zdarza się, że dzieci chodzą na katechezę, ale już nie na niedzielną Mszę św.

Staramy się też zaangażować do pracy katechetycznej młodych mężczyzn, tak aby świat katechezy nie był kojarzony tylko z kobietami. Czasami mogłoby się wydawać, że do kościoła we Włoszech chodzą prawie wyłącznie kobiety. Dzieci muszą zobaczyć, że mężczyźni też uczestniczą we Mszy św., że są katechetami, że są obecni na drodze ich formacji. W judaizmie i islamie prym wiodą przede wszystkim mężczyźni, a w naszych świątyniach we Włoszech są obecne przede wszystkim kobiety. Taka sytuacja nie jest oczywiście czymś problematycznym, ale musimy pozyskać więcej mężczyzn, by nie stwarzać wśród młodych ludzi, że katecheza jest domeną kobiet. Z drugiej strony historycznie się tak ukształtowało, że katechezę prowadziły głównie szkolne wychowawczynie. Katecheza funkcjonowała przede wszystkim w kontekście wychowania i nauczania, a nie jako przekaz wiary.

KAI: W listach świętych apostołów Jakuba i Piotra można znaleźć wskazówkę, żeby we wspólnotach nie było zbyt wielu nauczycieli, żeby nie tworzyć zamieszania...

- Myślę, że to bardzo ważna kwestia. Pokazuje ona jak ważna jest formacja. Dokument papieski mówi o posłudze katechety, jako posłudze osoby świeckiej. W tym kontekście zaznaczmy, że nie możemy też klerykalizować posługi katechety. Podkreślmy, że nie jest to żaden stopień w kierunku bycia kapłanem. Absolutnie nie. To posługa związana z chrztem świętym. Przekaz wiary jest misyjnym obowiązkiem wszystkich wierzących. Oczywiście nie wszyscy katecheci muszą pełnić ustanowioną posługę katechety. Myślę, że katecheci, którzy otrzymają tę posługę, będą także przygotowywać innych katechetów. My księża potrzebujemy świeckich, żeby byli oni dla nas punktami odniesienia. W ostatnich latach starałem się przekonać katechetów we wspólnotach parafialnych, żeby nie pracowali każdy oddzielnie, tylko ze swoją grupą, żeby tworzyli wspólnoty. Prawdopodobnie już niedługo doczekamy czasów, że katechezę będą prowadzili przede wszystkim świeccy. Księża naprawdę nie muszą robić wszystkiego. Niech zajmą się formacją katechetów. Błędnym jest też myślenie, że teraz wszyscy katecheci otrzymają ustanowioną posługę katechety jako osoby świeckie odpowiednio przygotowane duchowo i kompetentne. Chodzi nie o to, żeby katecheci byli tylko nauczycielami, ale także, i przede wszystkim, świadkami wiary w Jezusa Chrystusa.

KAI: Chodzi nie tylko o przekaz jakiegoś kwantum wiedzy, ale także o pokazanie, jak się żyje wiarą?

- Właśnie tak. Chodzi o przekazywanie życia wiarą. Wybierając taki model życia, katecheci przyjmują posługę ustanowioną przez Kościół i mówią w jego imieniu. Nie każdy zdecyduje się przyjąć ustanowioną posługę katechety. Ci, którzy tego nie uczynią będą współpracownikami kapłanów, będą ich wspierać w formacji katechetów, w przekazywaniu wiary dzieciom i rodzinom.

KAI: Przeczytał Ksiądz list apostolski papieża Franciszka o posłudze katechetów, siedliście razem z biskupem przy stole i…?

- Po lekturze dokumentu zachęcaliśmy biskupów do refleksji i poważnego zajęcia się tematem, a także do informowania o tym, co już robimy np. w Genui. Nie możemy iść na oślep. Sprawa dotyczy ustanowionej posługi, która prawdopodobnie pozostanie w Kościele na zawsze. Musi ona być dobrze przemyślana. Ważne jest doświadczenie bogatego dziedzictwa Kościołów misyjnych w Ameryce Południowej, Afryce, Azji. Musimy też sobie uświadomić, że Europa to także teren misyjny. To, co robią katecheci na misjach mogłoby się stać paradygmatem dla przygotowania katechetów u nas w Europie. Tym, którzy mają jakieś wątpliwości, trzeba uświadomić, że katecheta z posługą ustanowioną nie zostanie jakimś „pseudoksiędzem”. Nic z tych rzeczy! Będzie to zawsze ochrzczona osoba świecka, wezwana do głoszenia Ewangelii, niosąca dar, który został uznany przez Kościół.

KAI: Katecheci z posługą ustanowioną powinni zająć się katechizacją dorosłych?

- Absolutnie tak! Teraz brakuje nam tego we Włoszech. O katechezie dla dorosłych, czyli ponownym odkrywaniu wiary, papież Franciszek mówi w adhortacji „Evangelii gaudium”. Jest to niezwykle ważne zadanie ewangelizacyjne w Europie. Dzieci i młodzież muszą odkryć, że wśród osób dorosłych są i takie, które odnawiają i ugruntowują swoją przynależność do chrześcijańskiej wiary i Kościoła. W dokumencie Włoskiej Konferencji Biskupiej „Oblicze misyjne Kościoła, który się zmienia” jest napisane, że mamy osoby wierzące niepraktykujące i praktykujących niewierzących. Jest dużo osób, które deklarują, że są częścią naszych wspólnot, ale tak naprawdę są niewierzące. W tym widzę także ważne zadanie dla katechetów z posługą ustanowioną. Mają odegrać ważną rolę w odnalezieniu przez osoby dorosłe dróg prowadzących do Boga. Jako rodzice przede wszystkim powinni głosić Ewangelię swoim dzieciom. Do tego potrzebna jest znajomość prawd wiary, świadectwo życia, a także znajomość psychologii. Musimy mieć świadomość, że mówiąc o Ewangelii dorosłym ludziom, mówimy do ludzi, którzy znajdują się w konkretnych, dynamicznych sytuacjach życiowych, kierują się takimi, a nie innymi emocjami i żyją w różnych sferach społecznych. To też jest wielkie wyzwanie dla katechetów z posługą ustanowioną. Zresztą podobnym wyzwaniem jest urząd lektorów czy akolitów. Tu nie chodzi tylko o przygotowanie czytań na Mszę św. czy rozdawanie Komunii św. Chodzi o to, żeby poprzez ich posługę ludzie odkryli na nowo, na czym polega służba w Kościele.

KAI: Przypomnijmy, że we Włoszech nauczyciele religii w szkole nie zajmują się katechezą.

- W tej kwestii nic nie zmieniałbym we Włoszech. W naszym kraju rozróżnia się, ale nie rozdziela się, nauczania religii katolickiej w szkołach i katechezy. Dlaczego? Nauczanie religii katolickiej w szkole jest jednym z przedmiotów edukacyjnych. Na lekcjach religii można poznać zagadnienia związane z wiarą katolicką w optyce kultury chrześcijańskiej. Natomiast katecheza to doświadczenie i świadectwo życia. Z góry zakłada się wiarę danej osoby. Natomiast w lekcjach religii może uczestniczyć osoba niewierząca. Jest to skądinąd bardzo ważne, ponieważ jest czymś niemożliwym na przykład poznanie włoskiej literatury bez wiedzy o chrześcijaństwie. Bez chrześcijaństwa nie można też poznać historii Włoch. Z kolei katecheza to przekaz wiary: otrzymałem chrzest i chcę wzrastać w doświadczeniu ucznia Jezusa. Katecheza nie jest odrębna tylko dlatego, że przygotowuje do sakramentów, ale dlatego, że nazywa się ją także inicjacją do chrześcijańskiego życia. Na przykład jeśli ktoś chce chodzić do szkoły katolickiej, to jeszcze nie znaczy, że będzie chciał żyć, jak chrześcijanin. Najważniejsze, żeby poznał katolicyzm. Oba aspekty wymagają dwóch różnych form przygotowania i formacji. Katecheta, w odróżnieniu od nauczyciela religii, nie jest tylko nauczycielem, ale jest przede wszystkim świadkiem! Dlatego w formacji katechetów korzystamy z tzw. formuły laboratoriów. Laboratorium to nie tylko technika zajęć. Jeśli się nie zaangażujesz, nie możesz świadczyć. Nie możesz tylko uczyć. Musisz pokazać, a później przekazywać, jak wiara żyje w tobie. Oczywiście zakłada się, że nauczyciel religii będzie osobą wierzącą, ale nie wymaga się od niego świadectwa wiary.

Każdy katecheta z posługą ustanowioną jest także misjonarzem i z pewnego punktu widzenia może działać także w autonomii. Uważam, że współodpowiedzialność wymaga współpracy, a ta z kolei zaufania. Kiedy ktoś jest katechetą z posługą ustanowioną ma w tej komunii określoną autonomię. W soborowej Konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen gentium” jest napisane, że osoba ochrzczona nie musi pytać o pozwolenie, czy może głosić Ewangelię w miejscu pracy, czy tam gdzie mieszka. Potrzebna jest autonomia z punktu widzenia motywacji działania i z racji posiadania posłania ustanowionego.

KAI: Zajmuje się Ksiądz katechezą od ponad 20 lat. Czy według Księdza papież przygotowuje w jakiś sposób Kościół na czasy, kiedy będzie brakowało księży, a wspólnoty chrześcijańskie będą małe?

- Bardzo mnie zaintrygował tytuł motu proprio „Ministerium antiquum” [Starożytna posługa]. Na pewno widać w tym dokumencie dużo uwagi skierowanej na Kościół, w którym będzie coraz mniej księży i w którym dużo większą rolę będą odgrywać świeccy. Ale widzę w tym wszystkim także powrót do dynamiki Kościoła starożytnego.

KAI: Ale skierowanego ku przyszłości?

- Tak jest. Dokument zaczyna się słowami: „Posługa katechety w Kościele jest bardzo starożytna”. W radości i kreatywności Ducha Świętego zachęca się, aby odnowić tę starożytną posługę, czyniąc ją aktualną w Kościele. Posługa ta nie opiera się na zastępstwie kogoś. Ktoś mógłby powiedzieć: brakuje księży, to angażujmy świeckich. Ludzie świeccy muszą być docenieni i w takim sensie patrzymy ku przyszłości. W motu proprio papież powraca do sensus fidei – zmysłu wiary. Wszyscy chrześcijanie, wszyscy ochrzczeni mają dar, charyzmat, który jest zmysłem wiary. Wszyscy chrześcijanie uczestniczą w nieomylnym nauczaniu Kościoła. Także świeccy odgrywają autorytatywną rolę jako głosiciele wiary. To pochodzi ze starożytności. Wraz z postępującą klerykalizacją świeccy stali się coraz bardziej pasywni. Poprzez posługę katechety, lektora, wraca się do Kościoła Pawłowego, w którym mówiło się o prorokach, nauczycielach, apostołach. W tym tkwi niesamowite piękno.

Papież ukazuje nam Kościół posługi. W obecnej sytuacji, przy braku księży, jest to czymś profetycznym. Kościół przyszłości będzie na pewno Kościołem bardziej otwartym, mniej sklerykalizowanym, bardziej wrażliwym i uważnym na język, którym mówi świat. Świeccy nie mogą używać słownictwa proboszcza. Wśród katechetów mamy ojców i matki, którzy powinni zachować własny język. W przeciwnym razie katecheza będzie czymś pomiędzy językiem przekazu wiary a językiem zakodowanym. Oczywiście mamy słowa i wyrażenia „techniczne”, ale muszą one być zrozumiałe dla dzisiejszego człowieka. Jeśli tak nie będzie, to wszyscy będą udawać, że rozumieją katechezę. Przekaz wiary nie może stać się jakąś formą przekazu technicznego. Teologia jako nauka musi wspierać się na wyrażeniach technicznych, jednak katecheza musi być głoszona w języku ogólnie zrozumiałym.

Rozmawiał Piotr Dziubak

Ks. prof. Gianfranco Calabrese, wikariusz biskupi ds. głoszenia Ewangelii i ewangelizacji w archidiecezji Genua. Wykłada eklezjologię i katechetykę na Wydziale Teologii Północnych Włoch (Facoltà di Teologia dell’Italia Settentrionale). Ponadto jest wykładowcą eklezjologii, ekumenizmu, psychologii i pedagogii w Instytucie Nauk Religijnych Papieskiego Uniwersytetu Świętego Krzyża w Rzymie.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama