John R.R. Tolkien - konserwatywny ekolog i ewangelizator wyobraźni

John R.R. Tolkien może być źródłem inspiracji dla chrześcijańskiej ekologii. On sam uważał się za konserwatywnego ekologa. Dla niego prawdziwe życie nie rozgrywało się w mieście przemysłowym, lecz właśnie pośród natury - uważa o. Philippe Verdin, francuski dominikanin, autor książki o Dobrej Nowinie w Śródziemiu („Mon Précieux, bonne nouvelle en Terre du Milieu”).

Rozmawiając z Radiem Watykańskim, przyznał on słuszność madryckiemu duszpasterstwu młodzieży, które na początku lipca zorganizowało tygodniową pielgrzymkę śladami Laudato sì i „Władcy Pierścieni”. Zdaniem o. Verdina na pewno można łączyć te dwa dzieła. Niewykluczone, że Tolkien zainspirował Papieża Franciszka.

Podkreśla on również, że ekologia Tokiena ma charakter ściśle chrześcijański. Wyrasta z przekonania, że natura mówi nam o Stwórcy, w pewnym sensie trwa z Nim w komunii. Jednakże również i ona została naznaczona przez zło i z utęsknieniem oczekuje przyjścia Zbawiciela, który wszystko pojedna - mówi o. Verdin.

Natura przestrzenią wolności

- We „Władcy Pierścieni” przedstawiona jest nie wprost, ale niekiedy również, całkiem otwarcie, swego rodzaju filozofia, według której, aby być wolnym trzeba stawić opór wyobcowującej i zniewalającej nas technice, by powrócić do zjednoczenia z naturą, która postrzegana jest jako przestrzeń wolności. Natura to miejsce, gdzie człowiek może być sobą i może odnaleźć prawdę o swej relacji z innymi, w tym również z Bogiem – powiedział Radiu Watykańskiemu o. Philippe Verdin. – Widzimy zresztą we „Władcy Pierścieni”, że Saruman, czarodziej biały, przechodzi na stronę zła, popada w szaleństwo, w pychę, właśnie wtedy, gdy chce podporządkować sobie innych za pomocą przemysłu, wycinając drzewa, zrywając jedność z naturą, której był symbolem. Pierwotnie bowiem jego wieża była otoczona lasami, wspaniałą zielenią, lecz nagle przekształca on drzewa, które były jego przyjaciółmi, w źródło energii, by produkować uzbrojenie.

Mówiąc o chrześcijańskiej ekologii Tolkiena, o. Verdin zastrzega jednak, że geniusz brytyjskiego pisarza najpełniej przejawia się w tym, że w książkach, w których nie mówi się wprost o Bogu, Ewangelii czy sakramentach zdołał on zawrzeć całą swoją katolicką wiarę i przekazać czytelnikowi fundamenty chrześcijańskiego świata. To mianowicie, że świat zostaje ocalony dzięki najmniejszym, kiedy ktoś zdobywa się na miłosierdzie i ufa, że na świecie jest dobro, choć zło zdaje się rosnąć w siłę, zarówno wokół nas, jak i w nas samych.

Mówi o. Verdin:

Tolkien ewangelizował wyobraźnię, bo przez nią też działa łaska

- Myślę, że Tolkien wszedł na drogę, którą wskazał mu jego mistrz, kard. Newman. Tolkien nie poznał go osobiście, ale wzrastał w środowisku angielskich oratorianów. Należał do nich jego opiekun i wychowawca o. Francis. Kard. Newman twierdził, że trzeba na nowo ewangelizować wyobraźnię. Łaska Boża działa bowiem również wtedy gdy śpimy i marzymy. Nasze serce, nasza inteligencja to ogromny kontynent pełen obrazów i marzeń. I ten świat trzeba w nas ewangelizować. Dlaczego? Bo w ten sposób można się wyrwać ze świata, który aż nadto jest naznaczony przez rutynę i zło. Wyobraźnia pozwala nam marzyć o naszym życiu jak byśmy byli rycerzami czy świętymi, ludźmi, którzy gotowi są oddać życie za innych, jak Frodo, który poświęcił się nie tylko za swych przyjaciół, ale dla całego Śródziemia. Takie jest powołanie każdego chrześcijanina. Oddać swoje życie na wzór naszego Pana, aby świat był piękniejszy i wspanialszy, aby ludzie, nasi bracia, byli bardziej wolni. Na tym polega cała historia Władcy Pierścieni.

źródło: vaticannews.va
« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama