Jaki był pan Sławek, Polak, który zmarł w szpitalu w Plymouth?

Życzliwy, pogodny, rodzinny, religijny – tak charakteryzuje swojego brata Renata Szpaczyńska. „Był bardzo zbulwersowany sprawą Alfiego Evansa i mówił mi, że nie rozumie, dlaczego sędziowie i lekarze mają moc decydowania o jego życiu” – wspomina w „Tygodniku Solidarność”.

Mężczyzna zmarł po tym, jak angielski szpital odłączył go od aparatury, podającej wodę i pożywienie. Walka jego matki i sióstr o przewiezienie pana Sławka do Polski i dalsze leczenie poruszyła wiele osób. W rozmowie z Cezarym Krysztopą, opublikowanej na łamach „Tygodnika Solidarność” o swoim bracie opowiada Renata Szpaczyńska.

„Sławek był bardzo życzliwym, pogodnym i rodzinnym człowiekiem. Mieliśmy dobre relacje, przyjacielskie, rozmawialiśmy o wszystkim. Był dowcipny, inteligentny, interesował się polityką i historią. Był religijny, miał konserwatywne poglądy” – wspomina R. Szpaczyńśka.

Zapytana, „czy cokolwiek mogło wcześniej wskazywać na to, że w sytuacji, w której znalazł się w szpitalu w Plymouth, wolałby odejść”, odpowiada: „Nie. Nawet jego żona w zeznaniu sądowym stwierdziła, że on mówił, że chciałby, żeby zrobić wszystko, aby ratować mu życie, dopóki się da. Był bardzo zbulwersowany sprawą Alfiego Evansa i mówił mi, że nie rozumie, dlaczego sędziowie i lekarze mają moc decydowania o jego życiu”.

O życiu pana Sławka zdecydowali właśnie lekarze i sąd, który uznał, że podawanie mu wody i pożywienia „nie leży w jego najlepszym interesie”. Decyzję zaakceptowała żona, ale mocno sprzeciwiały się jej matka i dwie siostry.

„Moja siostra, która mieszka w Anglii, pojechała do szpitala i tam powiedziano jej, że nie może nic z tym zrobić. Gdy zapytała o badania, odpowiedziano jej, że badania są nieważne, bo oni widzą klinicznie, że jego stan się nie poprawi. Lekarz powiedział, że nigdy się nie obudzi i nigdy nie będzie oddychał sam” – opowiada Renata Szpaczyńska.

Przytacza opinie innych lekarzy i starania rodziny o niezależną konsultację. „On żył, lekarze ze szpitala mówili, że może żyć i 10 lat. Nawet konsultant sądowy dawał mu 20 procent szans na dojście do stanu minimalnej świadomości. Prof. Maksymowicz dawał szansę na rehabilitację i dojście do stanu świadomości” – mówi siostra pana Sławka.

Ocenia, że w Anglii takie podejście jest czymś normalnym. „Nie chcieli wypuścić brata ze swoich rąk, bo jeśli jego stan poprawiłby się, to cały ich system stanąłby pod znakiem zapytania” – komentuje R. Szpaczyńska.

Źródło: „Tygodnik Solidarność”

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama