Austria: uroczystości w 74. rocznicę wyzwolenia obozów koncentracyjnych Mauthausen-Gusen

Zespół nazistowskich obozów koncentracyjnych System KL Mauthausen-Gusen był pierwszym niemieckim obozem koncentracyjnym utworzonym poza granicami III Rzeszy, zarazem jednym z najcięższych.

Nabożeństwem ekumenicznym w Mauthausen w Górnej Austrii rozpoczęły się 5 maja międzynarodowe uroczystości w 74. rocznicę wyzwolenia rocznicy wyzwolenia więźniów nazistowskich obozów koncentracyjnych Mauthausen-Gusen. Katolicki biskup Linzu Manfred Schauer przestrzegł w kazaniu przed okazywaniem pogardy ludziom „innym”. Taka bowiem postawa oraz uzurpowanie sobie prawa do absolutnej władzy nad życiem i śmiercią są często źródłem terroru i barbarzyństwa, stwierdził bp Scheuer. Wraz z nim nabożeństwo sprawowali ewangelicki biskup Manfred Büncker i prawosławny arcybiskup Ioannis Nikolitis.

- Narodowy socjalizm pogardzał niepełnosprawnymi i Romami, przeciwnikami politycznymi, a także osobami tradycji żydowskiej i generalnie „innymi”, posługując się w tym m.in. nauką, medycyną i ekonomią, a nawet religią, mówił bp Scheuer. Przypomniał, że wtedy życie ludzkie definiowano i selekcjonowano kategoriami „potrzebny i niepotrzebny”, a na uzasadnienie mordowania niepełnosprawnych stosowano ekonomiczny rachunek kosztów i pożytku. „Pogarda sygnalizuje, że ‘jesteś niepotrzebnym, zwykłym odpadkiem, którego można wykorzystać i wyrzucić, jesteś zerem, generujesz tylko koszty, których nie chcemy ponosić” - mówił biskup.

Przypomniał, że w oparciu o takie przekonania dochodziło do mordów w Mauthausen, Gusen i Hartheim, które stanowiły ostatni człon i skutek ideologii opartej na darwinizmie społecznym, która ocenia człowieka według jego przydatności. Milionom ludzi, zwłaszcza słabym i niepełnosprawnym, po prostu odmówiono prawa do życia oraz jego wartości, uważając, że dla nich jako „pasożytów” jedynym wyjściem jest śmierć.

Począwszy od 2006 roku uroczystości wspominające wyzwolenie obozów mają hasło odnoszące się do historii obozu koncentracyjnego Mauthausen bądź do nazistowskiej przeszłości Austrii; w tym roku są to słowa: „Nigdy numer – zawsze człowiek”. Bp Scheuer powiedział, że przypomina ono, iż w praktyce byłych obozów koncentracyjnych człowiek był zredukowany do numeru. Hitlerowskie SS odebrało więźniom wszystko, „numer całkowicie zastępował osobę i wszystko, co było z nią związane, służył pozbawieniu osobowości”.

Biskup Linzu wyraził też zaniepokojenie aktualną tendencją, że „inflacja liczb” spycha dziś na plan dalszy etykę, co jest wyrazem „zubożenia stosunku do innych ludzi” i prowadzi do „utraty realiów i ucieczkę od rzeczywistości”. Aby czcić ofiary narodowego socjalizmu i okazywać im solidarność, nie wystarczy samo porównywanie liczb zamordowanych w poszczególnych hitlerowskich obozach koncentracyjnych, ale trzeba też pamiętać o tym, że wszyscy, którzy zostali zdegradowani do numerów, mieli nazwiska. - O imionach ofiar nie zapomina nigdy Bóg, który nadaje imię każdemu człowiekowi i każdego człowieka wzywa po imieniu, przypomniał bp Scheuer.

Centralne uroczystości na dawnym placu apelowym KZ Mauthausen odbyły się z udziałem władz państwowych Austrii z kanclerzem Sebastianem Kurzem na czele oraz wysokiej rangi delegacjami krajów, z których pochodziły ofiary KZ. Delegacji z Polski przewodniczył minister kultury, wicepremier Piotr Gliński. Tradycyjnie już, przy pomniku upamiętniającym polskie ofiary została odprawiona Msza św., którą sprawował ks. Wojciech Jurkowski. Kapelan Związku Harcerstwa Polskiego stwierdził, że w Mauthausen dokonała się „tragedia, która dla nas wszystkich powinna być przestrogą, a nie legendą". - Przyjechaliśmy tutaj do Mauthausen, aby dać świadectwo pamięci o tragedii świata i tragedii naszych Polaków - powiedział.

Min. Piotr Gliński podkreślił, że "jako przedstawiciele kolejnych pokoleń Polaków mamy obowiązek wobec ofiar reżimu III Rzeszy Niemieckiej dbać nie tylko o ich pamięć, ale również strzec prawdy historycznej”. - Chcemy, żebyście zyskali pewność, że dzieło Waszej pamięci znajdzie godnych kontynuatorów, którzy nie pozwolą, żeby wasza historia i historia waszych współbraci odeszła w zapomnienie lub została wypaczona - dodał wicepremier.

Min. Gliński, w asyście wojskowej i wraz z ambasador RP w Austrii Jolantą Różą Kozłowską, byłymi więźniami: Janem Ryszardem Sempką oraz Stanisławem Zalewskim złożył wieniec pod polskim pomnikiem, który usytuowany jest między Schodami Śmierci a właściwym obozem Mauthausen. Wiązanki złożyli również przedstawiciele Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych oraz delegaci z m.in. Białorusi, Czech, Słowacji, Włoch i Ukrainy. Obecny był też przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Mauthausen Guy Dockendorf.

Wcześniej wicepremier przeszedł Schodami Śmierci w Mauthausen - Todesstiege, które łączą obóz macierzysty z kamieniołomem. Mają 31 m. wysokości i 186 stopni. Kilka razy dziennie więźniowie byli zmuszani do wnoszenia po nich ciężkich bloków kamienia. Wyczerpani często spadali w dół, pociągając za sobą kolejnych.

W tych dniach delegacja z Polski składa też kwiaty w miejscach upamiętniających polskie ofiary na terenach podobozu Ebensee, przy sztolniach Bergkristall/Sankt Georgen, w Grocie Hinterbrühl, Wiener Neudorf, Guntramsdorf oraz Spital am Pyhrn. Byli więźniowie austriackich obozów będą gośćmi ambasador Kozłowskiej, a także odwiedzą Polskie Sanktuarium Narodowe - kościół św. Józefa na wiedeńskim Kahlenbergu, gdzie znajduje się mauzoleum z prochami Polaków zamordowanych podczas II wojny światowej na terenie Austrii.

Zespół nazistowskich obozów koncentracyjnych System KL Mauthausen-Gusen był pierwszym niemieckim obozem koncentracyjnym utworzonym poza granicami III Rzeszy, zarazem jednym z najcięższych. Istniał od sierpnia 1938 do 5 maja 1945 r. Przez obóz przeszło 335 tys. więźniów różnych narodowości i wyznań (m. in. z Węgier, Holandii, b. Związku Radzieckiego, b. Jugosławii, Polski (44 tys.), dzisiejszych Czech i Słowacji, Austrii, Niemiec, Francji, Hiszpanii, Włoch, Luksemburga). Według różnych szacunków życie straciło tam 71 tys. do 122 tys. osób: najwięcej Rosjan - 32 tys. i Polaków - 30 tys.

W kamieniołomach Mauthausen ludzie byli zmuszani do pracy ponad siły, często kończącej się śmiercią. Szczególnie wyniszczająca była karna kompania kamieniołomów. Więźniowie musieli wynosić po tzw. „schodach śmierci” na teren obozu ważące ok. 50 kilogramów bloki granitu. Żaden z więźniów karnej kompanii nie przeżył. „Te nieludzkie warunki tamtego okresu uczcimy najlepiej walcząc z nieludzkimi warunkami w dzisiejszych czasach” - uważa Komitet Mauthausen.

Więźniowie, którzy przeżyli obóz koncentracyjny w Mauthausen oraz 49 jego podobozów, zostali wyzwoleni na początku maja 1945 r. przez wojska amerykańskie. „Jesteśta wolne!”, to wołanie amerykańskiego żołnierza polskiego pochodzenia słyszę do dziś, wspominał w rozmowie z KAI prof. dr Stanisław Leszczyński. Zmarły w kwietniu 2017 ceniony profesor radiologii, autor podręczników i międzynarodowych publikacji, był przewodniczącym Klubu Byłych Więźniów Politycznych Obozu Koncentracyjnego Mauthausen-Gusen w Warszawie.

Według ostatniego spisu więźniów sporządzonego przez hitlerowskie SS, 31 marca 1945 r. w Mauthausen było 15 046 więźniów poniżej 20. roku życia. Pierwsi niepełnoletni więźniowie zostali przywiezieni latem 1940 r. Byli to republikanie z Hiszpanii w wieku 13-18 lat aresztowani we Francji i zakwalifikowani przez SS jako „czerwoni Hiszpanie”.

Od 1943 r. do obozu przywożono młodych Polaków, a przede wszystkim Rosjan z okupowanych terenów, których deportowano do Niemiec jako robotników przymusowych. Początkowo nieletni więźniowie polscy, hiszpańscy i rosyjscy pracowali w kamieniołomach, później zmuszano ich do pracy w przemyśle zbrojeniowym oraz w sztolniach.

W ostatnich miesiącach przed wyzwoleniem do Mauthausen zwożono dzieci i młodzież z innych obozów koncentracyjnych. Mordowano ich w komorach gazowych lub na skutek śmiercionośnych zastrzyków.

W położonym niedaleko Linzu zamku Hartheim utworzono „oddział eutanazyjny”, w którym początkowo zabijano w komorach gazowych niepełnosprawne dzieci austriackie i niemieckie, a potem grupy więźniów z Mauthausen, Gusen oraz z Dachau. Ogółem zginęło w ten sposób ponad 5200 osób. W Hartheim mordowano ludzi niepełnosprawnych jako „niewartych życia”. Jednak, jak się później okazało, naziści kierowali tam nie tylko prześladowaną przez nich grupę „ludzi upośledzonych”. Na śmierć w komorach gazowych w Hartheim komisja lekarska z obozu koncentracyjnego w Dachau kierowała niezdolnych do pracy i chorych więźniów, w tym wielu księży, a także Żydów i Romów. Do Hartheim deportowano też z Dachau 3166 księży, wśród nich wielu Polaków.

Obozy zostały wyzwolone 5 maja 1945 r. przez wojska amerykańskie. Największy z podobozów znajdował się w położonym nieopodal Gusen. Na przełomie lat 1944/45 przebywało tam ok. 25 tys. więźniów, dwa razy więcej niż w samym Mauthausen. W podobozie tym zginęło w okrutny sposób 37 tys. ludzi, w tym Polacy. Budowane jest tam obecnie miejsce pamięci, aktywnie uczestniczy w nim polski komitet byłych więźniów. W zbudowanym przez więźniów obozie w Gusen znajdowała się, oprócz kamieniołomów, fabryka samolotów Messerschmitt, w której pracowali tylko więźniowie.

Rocznicowe uroczystości z okazji rocznicy wyzwolenia obozów odbywają się w Mauthausen, z udziałem delegacji wielu państw od 1947 r. Od 1997 r. 5 maja obchodzony jest w Austrii jako dzień pamięci ofiar reżimu hitlerowskiego. Po raz pierwszy uroczystości takie odbyły się w maju 1988 r., a uświetniło je prawykonanie opery „Pamiętnik Anny Frank”. Ze względu na międzynarodowych charakter obchodów, są one przenoszone na pierwszą niedzielę po 5 maja.

ts (KAI) / Wiedeń

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama